4 marca, 2014 – przejście Drake’a – ostatni dzień na oceanie

Przez noc zdołaliśmy umknąć przed sztormem. Od półwyspu Antarktycznego do Ushuaia na Tierra del Fuego, jest około 600 kilometrowy dystans. Wiedziałem od kapitana, że nad ranem będziemy się zbliżać do archipelagu przylądka Horn, bowiem przylądek nie jest na kontynencie, lecz na jednej z wysp, najdalej wysuniętej na południe.

Przejście Drake’a (460 km szerokości) ma przeciętną głębokość 3400 metrów i tam lokuje się tzw. strefa konwergencji – przejście ze stosunkowo ciepłych wód Pacyfiku i Atlantyku do lodowatych Antarktyki. Zimna woda schodzi pod powierzchnię i rusza ku równikowi, tworząc podwodne rzeki, które przemierzają oceany (inne prądy płyną na różnych głębokościach od równika ku strefom polarnym). Wody wokół Antarktydy są motorem napędowym całego ruchu wód w oceanie, owej gigantycznej wirówki, która wpływa na klimat Ziemi. Dlatego wielu naukowców z obawą przyjmuje coraz szybsze topnienie lodów Antarktydy, a także Arktyki, co może doprowadzić do totalnej zmiany klimatu i środowiska życia, zarówno morskiego, jak i lądowego.

Jaki będzie ostateczny wynik, nie wiemy. Czy przyspieszamy ów proces? Tak, jest na to coraz więcej dowodów. Czy możemy go zatrzymać? Nie, to jedna ze współczesnych bzdur pseudonaukowych. Biednym dzieciom w kanadyjskiej szkole wmawia się, że możemy globalne ocieplenie zatrzymać i dziatwa maszeruje wokół szkoły z plakatami i rozwiesza je w klasie, z hasłem “Stop global warming”. Tym sposobem nie tylko szerzymy dezinformację (w dziejach Ziemi regularnie występują okresowe zmiany klimatu), lecz od początku uczymy dzieci i młodzież niby działalności ku pożytkowi ogółu, działalności na pokaz i uspokojenie sumienia. Na szczęście są także pozytywne działania i takie zaśmiecanie środowiska, jak w Ameryce Południowej, w Kanadzie, USA czy wielu krajach Europy, jest niemożliwe.

Wracając do globalnego ocieplenia, które jest faktem, bo od jakiś ośmiu lat, w każdym miejscu, które odwiedziłem – w Europie, Ameryce Płn. czy Płd., lokalni mówią to samo – dawno tak nie było, tak gwałtownych i szybkich zmian, tak niestabilnej pogody. Co nam w związku z tym pozostało? Zaadoptować się, przewidzieć zmiany i sposoby reagowania na nie. Są tacy, którzy twierdzą, że to wszystko bzdury, że idzie oziębienie zamiast ocieplenia, że zanieczyszczenie nie wpływa na klimat, itp, itd. Jeśli nawet to prawda, chociażby częściowa, nie wyklucza podstawowej zasady – nie wolno zaśmiecać środowiska. Przemysłem, chemią, śmieciami, swoją bezmyślnością…

Wstałem bardzo wcześnie, parę minut po piątej i po cichu wymknąłem się na pokład.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Miałem nadzieję, iż zobaczę Horn chociaż z daleka. Nic z tego. Snułem się sam po pustym pokładzie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

i w pewnym momencie natknąłem się na kapitana, który z nieodłącznym kubkiem mate w ręku, szedł na papierosa. Gdy mnie zobaczył był nieco zaskoczony, ale nagle uśmiechnął się, bo chyba sobie skojarzył dlaczego tutaj jestem o tak wczesnej porze.

Kapitan mnie zastanawiał od samego początku.

4

Zdjęcie z Internetu

Jeśli przypominał wilka morskiego to w romantycznym stylu Conrada, nie twardziela z Jacka Londona. Był nadzwyczaj uprzejmy i łagodny w obejściu, ale trzeba go było widzieć na mostku! Pełna koncentracja, krótkie komendy lub rozmowy z oficerami, łagodna stanowczość wobec egzekwowania przepisów zachowania się na mostku pasażerów, choć ze dwa razy cierpliwe znosił rozmowy prowadzone półgłosem. Bo tam obowiązywała cisza, której sens większość współczesnych ludzi gdzieś zagubiła. Króluje jazgot rozmów zwielokrotniony powszechnym egoizmem przy używaniu komórek. Miejsce i otoczenie się nie liczą, liczę się “ja” i mój sposób prowadzenia rozmowy.

A propos – wielu pasażerów w moim wieku, starszych ode mnie, a także nieco młodszych, robiło odręczne notatki. Młodzi dziobali zaciekle po klawiaturach i ekranach.

Ocean mnie zaskoczył. Nawet w nocy nie rzucało, spałem spokojnie. Był lekki wiatr i zaczęło świtać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

6

Ocean z minuty na minutę zmieniał kolor.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Parę zdjęć majaczącego brzegu Ziemi Ognistej,

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

potem spiętrzonych zodiaków,

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

na które wsiądą kolejni pasażerowie, ostatniego rejsu „Ushuai” w tym sezonie. Przemierzyłem oba puste pomieszczenia salonu,

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

zszedłem na dół do salki wykładowej,

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

gdzie znalazłem aktualną mapę pogody z zaznaczoną naszą pozycją (czerwone kółko) w dniu dzisiejszym.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przed Szetlandami złowrogo tkwiła ciemnosina barwa sztormu. Na bocznej ścianie mapa kontynentu i wokół niej podobizny 30 najważniejszych badaczy Antarktydy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie wiem dlaczego machinalnie, aczkolwiek w nastroju sentymentalnego pożegnania z Antarktyką, znów poniosło mnie na pusty pokład. I wtedy zauważyłem nagły ruch na wodzie, zrobiłem zdjęcie i w parę minut później, przeglądając fotki w kabinie odkryłem, iż stałem się świadkiem sceny polowania. Mały, ciemny punkt to uciekająca foka, a za nią, prująca wodę jak torpeda, wielka orka.

16

Po śniadaniu odbyły się ostatnie wykłady i pokazy filmów. Później, przed lunchem, w salce wykładowej prezentacja zdjęć i mapa naszej podróży,

17

dzień po dniu. Zapowiedziano miłą niespodziankę – każdy z nas otrzyma jutro prezent. DVD przygotowane przez zespół naukowy, zawierające informacje o załodze, trasie i zdjęcia.

Przez następne trzy godziny selekcjonowałem fotografie z ostatnich paru dni i uzupełniałem notatki. W dalszym ciągu nie byłem w formie i jedyna nadzieja, iż na lądzie, w trakcie dalszej podróży, dojdę do siebie.

Pożegnalny obiad był wspaniały, co wprowadziło wszystkich w dobry nastrój. Po nim zebranie w salonie, z udziałem kapitana, gdzie każdemu wręczono specjalny dyplom pamiątkowy. Trzaskały flesze, padały dowcipne komentarze, a wszystkich rozbawił Seweryn całując panie z wyprawy naukowej w rękę (oczywiście Valerię obdarzył dodatkowo obustronnymi całusami).

Niestety organizatorzy popełnili jeden błąd – nigdzie nie zaznaczyli na dyplomie przekroczenie przez nas koła Antarktycznego. Gdy przekroczyłem koło Arktyczne, w Norwegii i Szwecji, dyplom pamiątkowy otrzymałem.

Późnym popołudniem zbliżyliśmy się do Ziemi Ognistej,

17a

Mapka z Internetu

wpłynęliśmy do kanału Beagle i na jednym z bocznych akwenów rzuciliśmy kotwicę. Po jedenastu dniach zobaczyliśmy drzewa.

18,

Czekała nas ostatnia noc na statku, przed jutrzejszym wejściem do portu. Zrobiłem zdjęcia kabestanu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

i kluzy kotwicznej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I jak to zazwyczaj tutaj bywa co chwila zmieniała się pogoda.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

23

Obserwowaliśmy inne rodzaje ptaków; takie, które zazwyczaj trzymają się bliżej lądu.

24

25

Poprosiłem Angielkę by mi zrobiła zdjęcie, gdy stałem na dziobie “Ushuaia”.

26

Na lądzie widać było latarnię morską

27

i po chwili pojawił się za nami “Corinthian”, który też zdołał umknąć sztormowi i taki jak my stanął na kotwicy.

28

Po kolacji znów się rozpogodziło,

29

30

lecz nad wodą zaczęły unosić się opary. “Corinthian” nabrał widmowych kształtów.

31

Potem, w powoli zapadającym zmierzchu, chmury zaczęły zasnuwać góry na Ziemi Ognistej.

32

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po osiemnastej zaczął się zachód słońca.

34

35

36

Landszaft przybrał się w złoto i srebro, jak na zamówienie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pstryknąłem specjalne ujęcie poprzez śluzę kotwiczną.

39

Zachód słońca to fotograficzny samograj, ale często jest w nim coś zaskakująco nowego.

40

I zawsze fascynuje.

41